Strona 564

Tom III

Ojca Pawła Marii Cardiego ze [Zgromadzenia] Sług Maryi[1078] , były tu one bardzo jasne: ujawnianie rzeczy nie znanych, poznawanie i wykonywanie nakazów wydawanych na odległość, tak że [ludzkie] stworzenie nie mogło ich poznać, odróżnianie prawdziwych relikwii od falsyfikatów, nienaruszoność bardzo lekkiego i zużytego już ubrania po gwałtownych i długotrwałych walkach opętanego szamocącego się po podłodze, nieuszkodzone przedmioty rzucane przez opętanego z wielkim impetem i z daleka, między innymi i relikwiarzem zawierającym liczne relikwie, zawieszonym na szyi i zwisającym na zewnątrz na wysokości piersi, choć często i w rozmaity sposób uderzał nim o ziemię, rzucany na nią w czasie szamotania w kierunku…[1079] Znamiona te miały tu tę dodatnią stronę, że w podmiocie tak bardzo znanym nie tylko wśród księży, ale powszechnie ”wśród ludzi z delikatności sumienia i z modłów, jakie zanosił [do Boga], aby nie zwieść nikogo, niebezpieczeństwo takiego zwiedzenia było bardzo dalekie, zwłaszcza gdy się jeszcze weźmie pod uwagę, że chodziło o podmiot obdarzony charakterem kapłańskim, zatrudniony w posłudze spowiadania od lat więcej niż siedemnastu, a od wielu lat — w pracy misjonarza pełnego gorliwości[1080].

[361e] Następnie, co do odpowiedzi dawanych -przez złe duchy, wszystko to stanowiło całość powiązaną logicznie z taką jasnością i dokładnością, że nie można by pragnąć więcej. Ale trzeba było się przy tym dobrze zorientować, czy miało się do czynienia z mówieniem złego ducha czy opętanego. Uwidoczniło się i to bardzo -wyraźnie, bo jeżeli zły duch dawał odpowiedzi na swoją niekorzyść, zastrzegał się zaraz: „I wy mi wierzycie? Powiadacie, żem kłamca, a teraz dajecie mi wiarę! To jest N. N. (wskazywał na opętanego) — wariat i epileptyk”. Albo też, gdy mowa była o stanie Kościoła, złe duchy zarzucały: „N. N. opowiada to, co poznał w czasie misji”, itd.

A co do znaków opuszczenia opętanego, jakich zażądano osobnym rozkazem, trzeba zaznaczyć, że żądano: po pierwsze, aby na ścianie pojawiło się imię przywódcy legionu; po wtóre, by pękły trzy szyby. Przynaglany co do tego raz po raz zły duch[1081] dawał czasem do zrozumienia, że co do tego należy zdać się na wolę Najwyższego.

[361f] Na koniec, by w krótkich słowach wyrazić wszystko o tym zawstydzeniu nas tam obecnych, Bóg tak obficie rozdzielał swe łaski, że bez najmniejszej wątpliwości dał stwierdzić fakt rzeczywistego opętania i osaczenia [wzmiankowanego] podmiotu, że złe duchy istotnie działały i odpowiadały w stworzeniu, posługując się jego naturą, i wreszcie, że [sam opętany] został uwolniony przez miłosierdzie Boże,

[1078] Od „zgodnie… Sług Maryi” — dod. póżn.

[1079] od „ujawnianie rzeczy… w czasie szamotania się w kierunku” dod. późn.

[1080] Od „zwłaszcza, gdy… pełnego gorliwości” — dod. późn.

[1081] Tak oddajemy niezupełnie jasny sens słów: su ąuesto domandato ricordatopiu volte lo spirito…