Strona 27

Tom I

biskupi oraz prałaci, proboszczowie, doktorzy teologii, radcy Świętych Kongregacji, aby na tych zebraniach czytać Pismo święte, słuchać jego wyjaśnień i rozwiązywać zagadnienia należące do teologii moralnej i świętej liturgii.

Autorem głównym i początkiem tego wszystkiego, o czym żeśmy wyżej wspomnieli, i wielu jeszcze innych spraw, był Wincenty, słaby wprawdzie zdrowiem i ubogi, gdy chodzi o wszystkie rzeczy doczesne, ale w pełni ufający jedynie Bogu; idąc za wezwaniem Świętego Pawła, starał się, aby obcowanie jego było zawsze w niebiesiech (por. Flp 3,20). To pragnienie niebiańskich rzeczy ożywiał w sobie, gdy najpobożniej odprawiał Mszę świętą; pragnienie to wzmacniały święte modlitwy brewiarzowe; pragnienie to rozwijały nabożeństwa do Dzieciątka Jezus, do Najświętszej Krwi Chrystusowej oraz do Najświętszej Bogarodzicy Dziewicy, którą jako Królowę Apostołów wybrał na szczególną patronkę i opiekunkę dla swojego Zjednoczenia.

Nie można wreszcie pokryć milczeniem faktu, że Bóg dał mu moc działania rzeczy niezwykłych, mianowicie przywracać chorych czy zrozpaczonych do zdrowia, grzeszników sprowadzać na dobrą drogę, w imię Boże uwalniać opętanych od złych duchów, przeczuwać i przepowiadać czasami rzeczy przyszłe oraz inne tego rodzaju, przebywać i działać jednocześnie na kilku miejscach.

Jakąż wreszcie musiał się odznaczać roztropnością i kapłańską mocą, gdy w połowie XIX wieku w Rzymie ustawicznie wszczynane były społeczne rozruchy i wielu kapłanów dręczono, a nawet i zabijano, i kiedy czyhano nawet na życie samego Wincentego.

Wtenczas to właśnie, gdy swoje życie poświęcał, by przyczynić się do uśmierzenia istniejących rozruchów, aby Kościół mógł się cieszyć pełną i nienaruszoną wolnością, aby jego Papież mógł się uratować i czuć się bezpiecznym — wtenczas to dnia 13 stycznia 1850 roku niespodziewanie zachorował, wyglądało jednak, że w stanie jego zdrowia nastąpiła pewna poprawa. Z łoża jednak, ku zdziwieniu wszystkich, już nie chciał powstać. Życzył nawet, aby go pokrzepiono Wiatykiem i namaszczono olejami świętymi; podnosząc na duchu swoich synów, zmarł w dniu, który przepowiedział, to jest 22 tegoż miesiąca i roku.

Wnet po śmierci, gdy sława jego świętości zaczęła się szerzyć wśród ludzi coraz bardziej, wszczęto starania o przyznanie mu czci Błogosławionych. Po przeprowadzeniu przewidzianych przez prawo dochodzeń informacyjnych Nasz Poprzednik, Leon XIII, w dniu 13 stycznia 1887 r. podpisał własnoręcznie dekret o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego. Pius XI, Nasz Poprzednik — po odbyciu kongregacji przedprzygotowawczej i przygotowawczej — podczas kongregacji ogólnej, gdzie rozważano cnoty Czcigodnego Wincentego Pallottiego, w dniu 24 stycznia 1932 roku dekretem stwierdził, że cnoty te osiągnęły stopień heroiczny.

Później zaś starannie rozważono czy zwłaszcza dwa wypadki spośród niezwykłych uzdrowień, o których mówiono, że zostały zdziałane przez Boga dzięki wstawiennictwu tegoż Wincentego, można uznać za cuda. Po stwierdzeniu tegoż Pius XII, Nasz bezpośredni Poprzednik, uznał, że bezpiecznie można przystąpić do beatyfikacji Wincentego, i zadecydował, że uroczystości z tym związane mają się odbyć, zgodnie z przyjętym sposobem, w Bazylice Piotrowej, w dniu, w którym przed stu laty umarł Wincenty Pallotti.